jąkać

Moje dziecko zaczyna się jąkać!

normalna niepłynność mowy, jąkanie wczesnodziecięce

Małym dzieciom zdarza się, że nagle zaczynają „się jąkać” – powtarzają całe słowa lub sylaby, przeciągają głoski, czasem przez chwilę jakby nie potrafią wydobyć z siebie słowa. Rodzice często są tym przerażeni. Upominają dziecko na różne sposoby, uspokajają, proszą, żeby mówiło wolniej, czasem krzyczą: „No, wykrztuś to wreszcie”!

Czy niepłynność mowy zawsze jest patologią?

Nie. Niepłynność mowy dopada każdego z nas, zwłaszcza w sytuacji stresu, zmęczenia, zaskoczenia. Zdarza się też dzieciom w okresie kształtowania się mowy, do 6-go roku życia. Jest naturalna w rozwoju mowy. Nazywa się ją jąkaniem wczesnodziecięcym.

Skąd się bierze jąkanie wczesnodziecięce?

Zwykle stąd, że dziecko myśli szybciej niż mówi. Chciałoby powiedzieć dużo od razu, ale nie zawsze potrafi dobrać odpowiednie słowa. Nie jest pewne, czy potrafi wyrazić to, co chce. Zastanawia się nad doborem właściwych słów, a powtarzanie sylab czy części wyrazów jest sposobem na zyskanie czasu (wszystko odbywa się poza wolą czy świadomością dziecka, które nie robi tego specjalnie, a nawet nie zdaje sobie z tego sprawy).

Jest to naturalne. To tzw. normalna niepłynność mowy, jąkanie wczesnodziecięce. Sama przychodzi i zwykle sama mija.

Co powinien zrobić rodzic, którego dziecko zaczyna się jąkać?

Przede wszystkim nie dać po sobie poznać, że cokolwiek się dzieje. To bardzo ważne, gdyż niewłaściwa reakcja otoczenia, szczególnie rodzica, może utrwalić jąkanie, doprowadzić do lęku dziecka przed mówieniem i znacząco nasilić problem.

Nie należy nadmiernie skupiać się na dziecku wtedy, kiedy się jąka. Ale jednocześnie trzeba zachować czujność i obserwować, od kiedy dziecko się jąka, w jakich sytuacjach, jak długo to trwa, czy się nasila, czy raczej zanika.

Bardzo przemawia do mnie zasłyszane gdzieś zdanie, że jąkanie rodzi się w uszach rodziców, a nie w ustach dziecka. Dziecko nie zdaje sobie sprawy, że cokolwiek jest nie tak, dopóki nie zauważy przerażonej miny mamy czy taty. Dopóki nie usłyszy kilku „dobrych rad” typu:

„Nie denerwuj się.” „Mów powoli, spokojnie.” „Nabierz powietrza, zastanów się, co chcesz powiedzieć.” Albo jeszcze gorzej: „Przestań się jąkać!”

Dopiero wtedy rodzi się problem. Bo dziecko zaczyna zdawać sobie sprawę z niepłynności swojej mowy. Jednocześnie wyczuwa duże napięcie rodziców z tym związane. Stres udziela się i jemu. A to już prosta droga do utrwalenia jąkania, które przechodzi w patologię.

Oczywiście bywa, że jąkanie wczesnodziecięce utrwala się pomimo prawidłowego postępowania otoczenia. Zdarza się też, że mija, chociaż najbliżsi zdają się robić wszystko, by dodatkowo zestresować dziecko.

Jeśli niepokoi cię niepłynna mowa twojego dziecka, udaj się do logopedy! Zada ci kilka pytań i przy ich pomocy ustali, czy należy podjąć terapię, czy można zaczekać. Istnieją kwestionariusze do oceny chroniczności jąkania, które pomogą logopedzie ocenić głębokość problemu. Pomoże odróżnić, czy to normalna niepłynność mowy, jąkanie wczesnodziecięce, które ma szansę minąć z wiekiem, czy też głębszy problem, który wymaga terapii logopedycznej.

W terapii jąkania kluczową rolę odgrywa pomoc psychologa.

 

Zupełnie odrębną kwestią jest jąkanie, które przychodzi nagle, często pod wpływem dramatycznych przeżyć, i bardzo szybko zaczynają mu towarzyszyć ogromny strach przed mówieniem, nieuświadomione reakcje ciała (czerwienienie, pocenie) i współruchy. To przesłanki do podjęcia natychmiastowej, specjalistycznej terapii psychologicznej i logopedycznej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.