Wszystkie wpisy Ewa Zaniewska

Zaburzenia mowy po udarze- z doświadczeń logopedy

Zaburzenia mowy po udarze bywają spektakularne. Zdarza się, że chory nie potrafi powiedzieć nic lub prawie nic. Nie umie czytać, pisać. Ba, nie rozumie, co się do niego mówi. Domyśla się tylko na podstawie własnej wiedzy o świecie, naszego tonu głosu, co mówimy, ale nie rozumie poszczególnych słów I zdań.

Czy wtedy jest najtrudniej? Wydawałoby się, że tak. Umiejetności komunikacyjne trzeba wtedy budować na nowo, od podstaw.

Jakie są plusy tej sytuacji?

Od razu widać, że człowiek nie odzyskał w pełni zdrowia po udarze i potrzebuje wsparcia najbliższych oraz rehabilitacji.

Bywa jednak, że po udarze wszystkim, z lekarzami włącznie, wydaje się, że pacjent jest zdrowy. Jednakże powrót do normalnego życia w społeczeństwie okazuje się niemożliwy.

 

Historia, w której pewnie niejeden zobaczy los swojej bliskiej osoby.

Mężczyzna lub kobieta po udarze, mówi na pozór normalnie. Wszystko rozumie i wszystko potrafi powiedzieć. Logicznie odpowiada na pytania. Ma znakomite wyniki w testach logopedycznych robionych na szpitalnym oddziale, polegających na powtarzaniu, nazywaniu, odpowiadaniu na pytania…

Wraca do domu.

I nagle okazuje się, że zachowuje sie dziwnie. Używa słów, których najbliżsi nigdy nie słyszeli w jego/jej  języku. Przynosi wstyd, bo w czasie wizyty u lekarza rozmawia z nim jak z dawnym kumplem, i to… spod budki z piwem. Przestaje dostrzegać, co wypada, a co nie. Nie rozumie żartów i aluzji, oczywistych dla innych. Nie rozumie niczego, co nie jest powiedziane wprost. Nie zachowuje dystansu wobec obcych, obraża ludzi wokół. Potrafi rozpędzić nawet bardzo zgrane towarzystwo wytknięciem każdemu jego wady czy przypadłości. Nie rozumie czyichś uczuć, nie wie, dlaczego ktoś się na niego/na nią oburza. Efekt? Przestaje być zapraszany/-a w gości, traci przyjaciół, czasem nawet rodzinę. W niektórych przypadkach traci pracę (np. prawnik, redaktor, tłumacz, pracownik działu obsługi klienta…).

Przyczyna?

Pragnozja. Nieafatyczne zaburzenia mowy powstałe na skutek uszkodzenia struktur mózgowych w półkuli tzw. podległej (zwykle u praworęcznych: prawej).
Pozwolę sobie na schematyczne wyjaśnienie mózgowych mechanizmów odpowiedzialnych z mowę ludzką.

Za nadawanie mowy odpowiedzialny jest ośrodek Broc’a, zlokalizowany w półkuli dominującej. Krótko mówiąc: Kto ma uszkodzony ten ośrodek, nie potrafi się komunikować werbalnie. Nie potrafi zaplanować czynności mówienia, pokierować nią.

Za rozumienie mowy odpowiada ośrodek Wernickego, również zlokalizowany w półkuli dominującej. Kto ma uszkodzenia w tym obszarze, nie rozumie, co do niego mówią. Zwykle „nadaje”, ale to, co mówi, jest niezrozumiałe dla otoczenia.

Tego typu uszkodzenia, zarówno w nadawaniu mowy, jak i w odbiorze, wyraźnie widać.

A co, jeśli uszkodzona została półkula podległa?

Odpowiada ona za tzw. umiejętności miękkie. Empatię, wyczucie sytuacji. Za dostosowanie języka, którym się posługujemy, do osoby i chwili. Za rozumienie związków frazeologicznych, ironii, przycinków i aluzji. Za rozumienie wszystkiego, co w naszej mowie niewerbalne (mimika, gest, postawa ciała…)

Chory z pragnozją nie potrafi wyczuć, co i do kogo może powiedzieć. Nie dostrzeże na twarzy rozmówcy znudzenia, zniechęcenia, zdziwienia. Zdanie typu: “I coś ty narobił?!” zrozumie jako pytanie, na które należy odpowiedzieć.

Jego bliskim jest o tyle trudniej, że zwykle nie rozumieją przyczyny nagłej zmiany. „Po udarze zrobił się inny”, „to już nie ten sam człowiek”, mówią.

Pragnozję można rehabilitować, tak jak różne rodzaje afazji. Kluczowa jednak dla pacjenta i całej jego rodziny jest świadomość problemu i postawienie przez specjalistów właściwego rozpoznania, które skłoni do podjęcia rehabilitacji logopedycznej, być może także psychologicznej.

 

A oto inna, historia, w której pacjent po udarze wychodzi ze szpitala niby zdrowy. No właśnie, niby…

Był udar, ale chory wyszedł z niego obronną rękę. Zastosowano leczenie trombolityczne, skutki udaru w postaci niedowładów i trudności artykulacyjnych minęły po kilku dniach. Logopeda na oddziale szpitalnym dostrzega, że pacjent mówi mało, dlatego poleca odwiedziny w poradni logopedycznej.

-Co Pana do mnie sprowadza? – pytam, kiedy pacjent wchodzi do gabinetu.

Wzrusza ramionami, kładzie mi na biurku dokumenty.

– Kazali, to przyszedłem – mówi.

– Dokumenty chętnie skopiuję i poczytam później, jeśli Pan pozwoli, a teraz chciałabym usłyszeć od Pana, w czym mogę pomóc.

Cisza.

Zadaję pytania pomocnicze:

– Był pan w szpitalu?

– Tak.

– Z jakiego powodu?

Pacjent zerka w dokumenty:

– Zator tętnic – czyta.

– Jak to się stało? Proszę opowiedzieć – zachęcam.

– Próbowałem założyć spodnie i … Do miasta miałem jechać… – mówi.

– Miał pan trudności z założeniem spodni?

– Tak.

– Nie pojechał pan do miasta?

– Pojechałem.

Cisza.

– Czy ma pan po udarze jakieś problemy z mówieniem?

– Nie mam.

Wyjmuję test do badania mowy dla osób z afazją. Pacjent powtarza, nazywa, odpowiada na pytania, poprawnie mówi, jak się nazywa, gdzie mieszka i jaki ma zawód.

– Czy pana bliscy dostrzegają jakąś różnicę w pana zachowaniu po udarze? – pytam.

– Żona mówi, że się zamknąłem – słyszę.

 

Mój pacjent cierpi na afazję dynamiczną. Rozumie mowę, w każdym razie na pewno proste komunikaty. Czy rozumie złożone teksty, tego jeszcze nie wiem. Nie jest jednak w stanie zebrać myśli, ubrać swoich przeżyć w słowa. Ma zaburzenia mowy wewnętrznej, problem z planowaniem własnych wypowiedzi.

Afazję dynamiczną określa się też jako brak napędu do mówienia.

W powierzchownym kontakcie tego nie widać. Proste „Dzień dobry”, „Jak się pan czuje?”, „Jak się pan nazywa?” nie pozostają bez odpowiedzi. Wszystkie schematy językowe są zachowane. To nieraz wystarczy, by zmylić personel medyczny i najbliższych. Wystarczy, by się wydawało, że pacjent nie ma problemów z mówieniem. Co istotne, pacjent zwykle nie ma świadomości swoich problemów.

Tymczasem one istnieją. Bo człowiek nie jest w stanie opowiedzieć, co robił poprzedniego dnia. Nie umie opowiedzieć o swojej żonie. Nie wie, od czego zacząć. W wypowiadanych przez niego zdaniach brakuje istotnych elementów, kóre są koniecznie do rozumienia tego, co chce powiedzieć.

– Jaka jest wada pana żony? – pytam, mrugając porozumiewawczo do siędzącej obok sympatycznej małżonki.

Pacjent w odpowiedzi wykonuje dłonią gest „kłapania paszczą”. Żona się śmieje.

– To nie wada… Albo wada… – mówi.

Nie był w stanie sformułować zdania „Moja żona jest gadatliwa”. Posłużył się gestem i utartym zwrotem.

– Czy ma pan jakieś hobby? – pytam.

– Po udarze już nie gram… – odpowiada po chwili milczenia.

 

Żona podpowiada, że chodzi o tenis stołowy, w którym pacjent zdobywał wcześniej puchary. Sam pacjent nie był w stanie odpowiedzieć adekwatnie na pytanie, czy ma jakieś hobby. Odpowiedział niby na temat, ale gdyby nie żona, nie miałabym szans zgadnąć, jakie to hobby.

 

Czy można to rehabilitować?

Jasne. Ale najważniejsze, by uświadomić najbliższym, że pacjent ma problem. By nie próbowali go wysłać do urzędu w ważnej sprawie. I by żona nie miała poczucia, że już nie mają wspólnych tematów do rozmowy. Bo co innego wiedzieć, że mąż jest chory, a co innego czuć, że nie chce mu się z nami gadać:)

 

Wpływ wady słuchu na opóźnienie rozwoju mowy dziecka

 Badajcie dzieciom słuch!
Wczoraj po raz kolejny okazało się, że przyczyną opóźnionego rozwoju mowy mojego małego pacjenta (3 lata) jest niedosłuch.
Rodzice przyszli na konsultację, bo pani w żłobku skarżyła się, że dziecko nie bierze udziału w zajęciach, nie chce bawić się z innymi dziećmi, bywa agresywne, prawie nie komunikuje się za pomocą mowy. Mieli „gotową diagnozę”: denerwuje się, bo nie potrafi za wiele powiedzieć. „Pani go nauczy mówić i wszystko się rozwiąże” – mówią do mnie.
Pytam o słuch… – zapewniają, że dziecko słyszy. Wtedy, kiedy chce, kiedy to dla niego wygodne. Upieram się przy badaniu słuchu, mówię, że standardowo je zalecam przy opóźnionym rozwoju mowy. Na szczęście, dają się przekonać.
Wyniki? Na razie tympanometria (bada, z grubsza mówiąc, funkcję trąbek słuchowych) i otoemisja akustyczna (funkcjonowanie ślimaka). Oba badania wykazały duże nieprawidłowości, a nie mamy jeszcze badania BERA.
Drodzy Rodzice! Wada słuchu nie musi polegać na tym, że dziecko jest głuche jak pień. Może mieć zakłócenia w odbiorze, nie słyszeć wybranych częstotliwości, mieć trudność z odróżnieniem dźwięków mowy. Może rozumieć standardowe, często słyszane zdania – typu „Chcesz jeść?”, „Bajka się zaczyna”, „Posprzątaj klocki”.
Jeśli niepokoi Was rozwój mowy dziecka, zróbcie mu badania słuchu!

Kalendarz rozwoju mowy dziecka. Jakie głoski powinno realizować dziecko – od niemowlęcia do sześciolatka

Obawiasz się, że twoje dziecko zbyt długo sepleni? A może jakiejś głoski nie wymawia wcale, tylko zastępuje ją inną? Porównujesz z innymi dziećmi i nie wiesz, czy czekać, aż nauczy się samo, czy interweniować? Poniżej zamieszczam kalendarz rozwoju mowy dziecka – zestawienie głosek, które dziecko powinno umieć wypowiadać w określonym wieku. Czytaj dalej

Jak ćwiczyć prawidłowe połykanie?

W czasie wizyty u ortodonty lub logopedy usłyszałeś, że powinieneś ćwiczyć prawidłowe połykanie. Po pierwszym zdumieniu (to można w ogóle nieprawidłowo połykać? Przecież całe życie to robię z dużym powodzeniem…) pojawia się pytanie:

Co robić? Jak zmienić swój sposób połykania?

Poniżej zamieszczam 3-etapowy program ćwiczeń, zaczerpnięty z książki E. M. Skorek „Oblicza wad wymowy” i nieco przeze mnie zmodyfikowany, który pozwoli wytrenować dojrzały sposób połykania – u ciebie lub twojego dziecka.

Na początek przeczytaj mój wpis „Sztuka połykania…”.  Zlokalizuj „parking języka” – miejsce, gdzie powinien się znajdować, gdy nic nie mówisz lub połykasz.  A potem zacznij ćwiczyć.

I ETAP

Ćwiczenia w unoszeniu języka.

Przedstawię je w wersji  dla dzieci, która nada się także dla dorosłych borykających się z tym problemem. Każde ćwiczenie powtarzamy kilkakrotnie, a pięciominutową porcję ćwiczeń należy  serwować osobie ćwiczącej 2-3 razy dziennie.

  1. Żyrafa. Sięgnij językiem jak najdalej w stronę nosa (celem nie jest oblizanie nosa, tylko przyzwyczajanie języka do unoszenia się w góręJ Dlatego nie denerwuj się, że nie sięgasz językiem do nosa. Po prostu unoś go najwyżej jak potrafisz).
  2. Wbijanie gwoździ. Rytmiczne, w miarę silne „stukanie” językiem o wałek dziąsłowy za górnymi siekaczami („parking języka”).
  3. Malowanie sufitu.  Język przejeżdża po podniebieniu górnym, zaczynając na wałku dziąsłowym, a kończąc na podniebieniu miękkim (z tyłu).
  4. Malujemy poprzeczne paski na suficie. Język wykonuje ruchy od lewej do prawej, przejeżdżając lekko po podniebieniu górnym. Najpierw blisko siekaczy, potem głębiej, stopniowo  przesuwając się w głąb jamy ustnej.Następnie powtarzamy ćwiczenie, przesuwając język od prawej strony do lewej.
  5. W końcu wykonujemy naprzemienne ruchy językiem po podniebieniu: od lewej do prawej i od prawej do lewej.
  6. Biedronka. Język dotyka podniebienia punktowo, tak jakby malarz chciał namalować kropki biedronki.
  7. Ssanie pastylki/żelka. Na zakończenie ćwiczeń połóż malutką pastylkę lub żelka z przodu języka,  ok. 1- 1,5 cm od koniuszka, następnie przyssij ją do wałka dziąsłowego i trzymaj, aż się rozpuści.

II ETAP

Ćwiczenia w połykaniu śliny.

  1. Przyssij czubek języka do podniebienia.
  2. Uśmiechnij się, tak by były widoczne twoje zęby, pilnując, by były one zwarte (ale nie kurczowo zaciśnięte).
  3. Przełknij ślinę, nie odrywając czubka języka od podniebienia.

Powtarzaj ćwiczenia kilka razy dziennie,  aż poczujesz, że połykanie śliny nowym sposobem nie stanowi dla ciebie żadnej trudności. Wtedy możesz przejść do kolejnego etapu.

III ETAP

Ćwiczenia w połykaniu płynów.

  1. Przyssij czubek języka do podniebienia. Zęby powinny być lekko zwarte.
  2. Nabierz do ust małą porcję wody.
  3. Uśmiechnij się, ukazując zęby, a następnie przełknij wodę, nie odrywając języka od podniebienia.

 

Jeśli płyn wypływa z ust, jest to niechybny dowód, że nie opanowałeś prawidłowego połykania i trzeba jeszcze poćwiczyć.

Sztuczką, która pomaga w nauce prawidłowego połykania, jest położenie malutkiej rodzynki na przedniej części języka, mniej-więcej 1-1,5cm od jego końca. Przysysamy język z rodzynką do podniebienia, następnie bierzemy do ust małą porcję wody i połykamy. Rodzynka powinna pozostać na swoim miejscu.

Nowo nabytą umiejętność należy przełożyć na codzienne życie. Każde odruchowe połknięcie śliny powinno się odbywać z językiem przyssanym do podniebienia (uśmiech nie jest konieczny, on tylko pomaga na etapie ćwiczeń, bardziej dyscyplinuje mięśnie twarzy i powoduje, że przy nieprawidłowym połykaniu porcja płynu wyleci z ust).

Przed każdym posiłkiem należy krótko przetrenować czynność połykania, uświadomić sobie, jak powinno się ją wykonywać. Dzięki temu cały posiłek będzie treningiem prawidłowego połykania, które szybko stanie się odruchowe.

 

Powodzenia!

 

 

 

bajki

Maksiu i Ania na spacerze z mamą

Dzieci lubią słuchać bajek o bohaterach, z którymi mogą się utożsamić. Dlatego przygotowując się do zajęć z pewnym małym pacjentem (nazwijmy go… Maksio), któremu niedawno urodziła się siostrzyczka, wymyśliłam bajkę logopedyczną, którą zamieszczam poniżej.

Polecam do wykorzystania na zajęciach logopedycznych lub w domu, z rodzicami. Zawarte w niej ćwiczenia kształtują prawidłowy tor oddechowy (wdech nosem, wydech przez usta) oraz poprawiają pracę mięśnia okrężnego warg (polecane m.in. przy seplenieniu międzyzębowym i międzywargowym, skłonności do oddychania ustami). Bajka logopedyczna rozgrzewa też i przygotowuje do dalszej pracy inne mięśnie twarzy.

Bajka logopedyczna „Maksio i  Ania na spacerze z mamą”

Pewnego razu Maksiu wybrał się na spacer z mamą. No i oczywiście z małą Anią – niemowlaków nie zostawia się samych w domu. Czytaj dalej

jąkać

Moje dziecko zaczyna się jąkać!

normalna niepłynność mowy, jąkanie wczesnodziecięce

Małym dzieciom zdarza się, że nagle zaczynają „się jąkać” – powtarzają całe słowa lub sylaby, przeciągają głoski, czasem przez chwilę jakby nie potrafią wydobyć z siebie słowa. Rodzice często są tym przerażeni. Upominają dziecko na różne sposoby, uspokajają, proszą, żeby mówiło wolniej, czasem krzyczą: „No, wykrztuś to wreszcie”! Czytaj dalej

person

STRRRRASZNA GŁOSKA „R” – kiedy dziecko powinno opanować prawidłową wymowę „r”?

Kiedy dziecko powinno nauczyć się prawidłowo wymawiać głoskę „r”?

Kiedy dziecko powinno nauczyć się prawidłowo wymawiać głoskę „r”? Są dzieci, które opanowują niełatwą sztukę, jaką jest prawidłowa wymowa głoski „r”, bardzo wcześnie. Normą książkową jest opanowanie jej dopiero pod koniec 7-go roku życia. Ale nie oszukujmy się: Czytaj dalej